Ponieważ była sobota postanowiłam się umówić z Connor'em na spacer. Nic mu nie mówiłam o zdarzeniu z poprzednich dni. Wolałam, żeby nie wiedział. Miał dla mnie jakąś niespodziankę ale ja nie wiedziałam co to było. No nic, trzeba było się dowiedzieć. Wyszłam z domu. Wiosna , wszędzie wiosna. Ten zapach trawy po prostu to było jak z innej planety ale jednak to było nasze. Ludzie powinni doceniać że wokół mają taką piękną przyrodę.
Z dala na drodze ujrzałam go. Biegł jak szalony.
- Cześć ! Jak ty dzisiaj ślicznie wyglądasz, jak zawsze - podszedł i pocałował mnie w policzek.
- Cześć, cześć. No to co to za niespodzianka?
- W swoim czasie ci powiem.
Nie wiedziałam o co może mu chodzić. Zaczynałam trochę żałować że z nim jestem. Powód ? Miałam dość tego że praktycznie cały czas nie dawał cienia romantyzmu. Wszystko, nasze uczucie wpadło w rutynę. Kiedyś wydawał się taki opiekuńczy i wesoły. Teraz był raczej nieczuły i arogancki. Na samym początku to chodziliśmy wszędzie za rękę. Od tygodnia jest właśnie taki chamski. Nie wiedziałam co o tym myśleć.
- Ej, Connor, dokąd ty mnie prowadzisz ?
- Zobaczysz. Widziałam że jest spięty, nie wiedziałam dlaczego.
Zaprowadził mnie na łąkę na której wyznał mi miłość. Z dala zobaczyłam duże, niebieskie pudełko. W okół było dużo róż. Napracował się.
- C-co to jest ?
- To niespodzianka dla ciebie. Idź otwórz - wtedy się uśmiechnął.
Podeszłam, zamknęłam oczy i pociągnęłam za kokardę. Potem wyleciało z tego mnóstwo czerwonych balonów a na każdym były serduszka. Spojrzałam się na niego.
- Z jakiej to okazji ?
- Wiem, źe nie jestem idealny. Chciałbym, żebyś wiedziała jak bardzo cię kocham. Pzepraszam za ten tydzień, wiem, byłem oschły ale bałem się że to się nie uda, ta niespodzianka.
Podbiegłam do niego i go przytuliłam. Znowu, na nowo zaczęłam go kochać.
- Brid, chodź. Pociągną mnie za rękę.
- Chciałem ci powiedzieć, że jesteś jedyna w swoim rodzaju. Wiem powtarzam ci to już setny raz ale bardzo, bardzo cię kocham.
Pocałował mnie. Jednak nie był to taki niewinny pocałunek w policzek tylko prawdziwy, o jakim mogła sobie pomarzyć inna dziewczyna. Mogłam sobie uświadomić, że naprawdę mam szcęście.
Z dala na drodze ujrzałam go. Biegł jak szalony.
- Cześć ! Jak ty dzisiaj ślicznie wyglądasz, jak zawsze - podszedł i pocałował mnie w policzek.
- Cześć, cześć. No to co to za niespodzianka?
- W swoim czasie ci powiem.
Nie wiedziałam o co może mu chodzić. Zaczynałam trochę żałować że z nim jestem. Powód ? Miałam dość tego że praktycznie cały czas nie dawał cienia romantyzmu. Wszystko, nasze uczucie wpadło w rutynę. Kiedyś wydawał się taki opiekuńczy i wesoły. Teraz był raczej nieczuły i arogancki. Na samym początku to chodziliśmy wszędzie za rękę. Od tygodnia jest właśnie taki chamski. Nie wiedziałam co o tym myśleć.
- Ej, Connor, dokąd ty mnie prowadzisz ?
- Zobaczysz. Widziałam że jest spięty, nie wiedziałam dlaczego.
Zaprowadził mnie na łąkę na której wyznał mi miłość. Z dala zobaczyłam duże, niebieskie pudełko. W okół było dużo róż. Napracował się.
- C-co to jest ?
- To niespodzianka dla ciebie. Idź otwórz - wtedy się uśmiechnął.
Podeszłam, zamknęłam oczy i pociągnęłam za kokardę. Potem wyleciało z tego mnóstwo czerwonych balonów a na każdym były serduszka. Spojrzałam się na niego.
- Z jakiej to okazji ?
- Wiem, źe nie jestem idealny. Chciałbym, żebyś wiedziała jak bardzo cię kocham. Pzepraszam za ten tydzień, wiem, byłem oschły ale bałem się że to się nie uda, ta niespodzianka.
Podbiegłam do niego i go przytuliłam. Znowu, na nowo zaczęłam go kochać.
- Brid, chodź. Pociągną mnie za rękę.
- Chciałem ci powiedzieć, że jesteś jedyna w swoim rodzaju. Wiem powtarzam ci to już setny raz ale bardzo, bardzo cię kocham.
Pocałował mnie. Jednak nie był to taki niewinny pocałunek w policzek tylko prawdziwy, o jakim mogła sobie pomarzyć inna dziewczyna. Mogłam sobie uświadomić, że naprawdę mam szcęście.
Rozmawiając, odprowadził mnie do domu. Kiedy odszedł, pobiegłam do Daisy.
Jak na swoje lata to nie źle się trzymała. Postanowiłam, że jednak pojadę na przejażdżkę. Po chwili byłam już na łące i galopowałam w najlepsze. Kiedy jechałam drogą zobaczyłam w rowie torbę. Byłam strasznie ciekawa co w niej jest więc to sprawdziłam. W środku był pies. Kundel, brązowy i nie był pierwszej daty. Przeklinałam w myślach ludzi którzy go tak wyrzucili. No nic. Wezmę go. Kiedy wróciłam do domu, Lesly - bo tak go nazwałam, machał ogonem jakby mnie polubił. Jednak trzeba było go umyć bo był strasznie brudny. Bez oporów to zrobiłam. O moim znalezisku postanowiłam powiadomić Ell.
- Hej Ellie !
- No cześć. Co tam się stało ?
- Znalazłam psa.
- Co!? Ale szczeniaka? - ona bała się trochę psów z niewiadomego pochodzenia.
- Nie. Jest to stary kundel. Taki mały. Wydaje mi się, że jest to mieszaniec yorka i sznaucera. Jest podobny do tych dwóch ras ale zawsze mogę się mylić.
- Tak. Przepraszam muszę kończyć. Cześć! - krzyknęła mi do słuchawki nawet nie zdążyłam odpowiedzieć. Co ja miałam zrobić z Lesly'm ? Do schroniska go nie oddam. Męczył by się tam. Może zostanie u mnie ? nie wiem muszę pomyśleć. Zaczęłam się bawić z moim nowym kumplem.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Pies nie zareagował. Postanowiłam, że sprawdzę kto to.
Okazało się, że to była Caroline. Była ona przewodniczącą samorządu szkolnego, z resztą bardzo popularna. Zdziwiło mnie to co to robiła.
- Cześć, co tam?
- Hej, słuchaj mam do ciebie sprawę. - powiedziała to ze swoim błuskiem w oku - Nasza szkoła nie ma fundyszy na DJ-a i chciałam cię poprosić o występ na dyskotece. Connor powiedział, że znajdzie odpowiednie piosenki. Ty byś tylko jakieś wolne grała czasami. To by jakoś urozmaiciło imprezę.
- Dobra, zgadzam się. Piosenki mam sama jakoś wymyślić czy dasz mi nuty?
- Wymyślić ? Zdążysz w tydzień ? Jak byś zdążyła to by było super.
- Nie takie rzeczy się wymyślało.
- Wow, to fajnie. Zapomniała bym, masz wejściówkę. Wejdź jak by co od strony sal gimnastycznych przed godziną 17. Cześć, muszę jeszcze parę osób zgadzać.
- Wejdz do Ell. Pa.
Byłam w stanie dzikiej euforii. Pobiegłam szybko przed moją szafę.
- No tak. Pójdę na tą dyskotekę z starych ciuchach . Fajnie, bardzo fajnie.
Moja wcześniejsza radość kompletnie wygasła.
Jak na swoje lata to nie źle się trzymała. Postanowiłam, że jednak pojadę na przejażdżkę. Po chwili byłam już na łące i galopowałam w najlepsze. Kiedy jechałam drogą zobaczyłam w rowie torbę. Byłam strasznie ciekawa co w niej jest więc to sprawdziłam. W środku był pies. Kundel, brązowy i nie był pierwszej daty. Przeklinałam w myślach ludzi którzy go tak wyrzucili. No nic. Wezmę go. Kiedy wróciłam do domu, Lesly - bo tak go nazwałam, machał ogonem jakby mnie polubił. Jednak trzeba było go umyć bo był strasznie brudny. Bez oporów to zrobiłam. O moim znalezisku postanowiłam powiadomić Ell.
- Hej Ellie !
- No cześć. Co tam się stało ?
- Znalazłam psa.
- Co!? Ale szczeniaka? - ona bała się trochę psów z niewiadomego pochodzenia.
- Nie. Jest to stary kundel. Taki mały. Wydaje mi się, że jest to mieszaniec yorka i sznaucera. Jest podobny do tych dwóch ras ale zawsze mogę się mylić.
- Tak. Przepraszam muszę kończyć. Cześć! - krzyknęła mi do słuchawki nawet nie zdążyłam odpowiedzieć. Co ja miałam zrobić z Lesly'm ? Do schroniska go nie oddam. Męczył by się tam. Może zostanie u mnie ? nie wiem muszę pomyśleć. Zaczęłam się bawić z moim nowym kumplem.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Pies nie zareagował. Postanowiłam, że sprawdzę kto to.
Okazało się, że to była Caroline. Była ona przewodniczącą samorządu szkolnego, z resztą bardzo popularna. Zdziwiło mnie to co to robiła.
- Cześć, co tam?
- Hej, słuchaj mam do ciebie sprawę. - powiedziała to ze swoim błuskiem w oku - Nasza szkoła nie ma fundyszy na DJ-a i chciałam cię poprosić o występ na dyskotece. Connor powiedział, że znajdzie odpowiednie piosenki. Ty byś tylko jakieś wolne grała czasami. To by jakoś urozmaiciło imprezę.
- Dobra, zgadzam się. Piosenki mam sama jakoś wymyślić czy dasz mi nuty?
- Wymyślić ? Zdążysz w tydzień ? Jak byś zdążyła to by było super.
- Nie takie rzeczy się wymyślało.
- Wow, to fajnie. Zapomniała bym, masz wejściówkę. Wejdź jak by co od strony sal gimnastycznych przed godziną 17. Cześć, muszę jeszcze parę osób zgadzać.
- Wejdz do Ell. Pa.
Byłam w stanie dzikiej euforii. Pobiegłam szybko przed moją szafę.
- No tak. Pójdę na tą dyskotekę z starych ciuchach . Fajnie, bardzo fajnie.
Moja wcześniejsza radość kompletnie wygasła.
_____________________________________
Przepraszam, ze tak długo ale się uczyłam -.- .
I ten jeszcze taki krótki, ale chciałam go już dodać.
5-komentarzy następny :D
Dajta komentaa . Plizz :D
Dajta komentaa . Plizz :D